w

Artur Berlet – UFO z planety Akart

“Prawdziwa relacja z pobytu Artura Berleta na obcej planecie.”
Wracałem do Sarandi… W pewnym momencie moją uwagę przykuło dziwne światło unoszące się w powietrzu w pobliżu skraju lasu… Ku swojemu zdumieniu stwierdziłem, że jego źródłem jest kolisty obiekt o średnicy około 30 metrów… Niemal w tym samym czasie w pobliżu mnie pojawiły się dwa cienie i uderzył we mnie silny strumień światła który sprawił, że starcilem przytomność… kiedy się ocknąłem, leżałem na mlecznobiałym szpitalnym łóżku… Kilka minut później do mojego łóżka podeszły dwie istoty i rozwiązały mnie… Postawili mnie na nogi, ale z trudem mogłem się na nich trzymać… Byłem z dala od Ziemi – na innej planecie… Byłem… zauroczony rozciągającym się przede mną widokiem. Wszystkie domy… wyglądały, jakby były wykonane z rozżalonego metalu, gdyż ich ściany świeciły się niczym silne lampy. Emanowane przez nie światło miało zasięg około trzech metrów. Tylko w takiej odległości od budynku wszystko było wyraźnie widoczne. Ponieważ tamtejsze ulice są bardzo wąskie, światła tamtego praktycznie starczało do oświetlenia całej wolnej przestrzeni pomiędzy budynkami… Hala miała długość około 10 kilometrów i jakieś 500 metrów szerokości, oraz mniej więcej 30 wysokości… Po kilku minutach marszu natrafiliśmy na maszyny… Na odcinku tysiąca kilkuset metrów rozciągał się magazyn zapełniony tym, co urządzenia zdążyły wyprodukować. Wszystko, co nadawało się do ułożenia w sterty, zostało spiętrzone pod sam sufit, reszta zaściełała podłogę czekając na końcową obróbkę. Wszystkie maszyny tworzyły zharmonizowaną całość. Pierwsza przetwarzała surowiec i przekazywała go następnej, a ta następnej i tak dalej. Z ostatniej wychodził gotowy produkt. W ciągu godziny powstawały ich tysiące… Ruszyliśmy dalej i dopiero tam ujrzałem prawdziwe cuda niezwykle wysoko rozwiniętej nauki i technologii… Trafiliśmy na wydział wyposażony w mnóstwo maszyn, tokarek, pras i tak dalej, gdzie dokonywano obróbki odlanych wcześniej elementów… W pewnym momencie ujrzałem obracającą się powoli wielką część, w której widniał ponad dziesięciometrowy otwór. W centralnym punkcie zagłębienia tkwiło potężne ramię zakończone frezarką bądź szlifierką, która polerowała wewnętrzną powierzchnię misy, rozrzucając dookoła kawałki usuniętego materiału. W dalszym ciągu wędrówki zobaczyłem jeszcze kilka takich stanowisk. Było oczywiste, że na niektórych z nich wykańczano dolne, a n innych górne części kadłubów. Na następnym odcinku tego samego ciągu produkcyjnego przy wykończonych połówkach krzątali się ludzie wyposażeni w wielkie maszyny. Waga takiej trzydziestometrowej połówki musiała sięgać wielu ton… Widziałem… jak wewnątrz jednego z montowanych statków ustawiano coś w rodzaju zbiornika o wysokości 3 – 3,5 i średnicy 10 metrów. Na koniec dotarliśmy do kilku gotowych statków… Z tego, co pamiętam, był bardzo podobny do tego, którym przyleciałem z Ziemi…   źródło opisu: Agencja Nolpress źródło okładki: Agencja Nolpress

Wydawnictwo:
Agencja Nolpress
tytuł oryginału:
Da Utopia a Realidade

data wydania:
1996 (data przybliżona)

ISBN:
8385212124

słowa kluczowe:
UFO , Ufologia

kategoria:
popularnonaukowa

język:
polski