Ada Wińcza – Wspaniali Masajowie

Autorka książki urodziła się i wychowała na Litwie. Tam także podjęła studia na Uniwersytecie Stefana Batorego, przerwane wybuchem II wojny światowej i przymusowymi robotami w głębi Rzeszy hitlerowskiej. Po wojnie Ada Wińcza wyjeżdża do Tanganiki (obecnie Tanzanii) i osiada tam na stałe. Większą część życia spędza w afrykańskim buszu, towarzysząc swemu mężowi, zawodowemu myśliwemu, w jego łowieckich safari w Tanzanii, Kenii, Ugandzie i Somalii. Niezależnie od tego kieruje samodzielnie fotograficznymi safari, bowiem jej hobby to utrwalanie scen z życia ludów afrykańskich i wspaniałej fauny. Ma również jedną z najbogatszych w świecie kolekcji starych książek o Afryce. Mieszka obecnie w Nairobi, stolicy Kenii.

Wśród Masajów spędziła Ada Wińcza wiele lat. Przychodząc im wielokrotnie z pomocą w czasie klęsk suszy i głodu czy pomagając chorym, zdobyła ich zaufanie i mogła obserwować najbardziej nawet tajemne obrzędy Masajów. Umiłowanie tego ludu, głęboka znajomość realiów, ponadto niewątpliwy talent literacki autorki sprawiły, że otrzymaliśmy książkę pasjonującą, a przy tym wartościową naukowo.

Honorarium autorskie przeznaczyła Ada Wińcza na odbudowę Zamku Królewskiego w Warszawie i na Centrum Zdrowia Dziecka.

„Uszliśmy jakieś sto jardów, gdy Marmo, mój towarzysz, zatrzymał się i zmarszczył nos.
– Dym – powiedział.
Była już szósta, słońce chyliło się ku zachodowi. Perliczki robiły nieopisany harmider, a gołębie gruchały w buszu dokoła nas. Nawoływały się frankoliny. Był spokojny, zwykły afrykański wieczór.
– Ludzie – rzekł Marmo. – Głosy.
Pobiegłam w górę parowu i wpełzłam do kryjówki Daktariego. Marmo podążył za mną. Spojrzałam w dół, na dno jaru, i zobaczyłam kilkoro ludzi. Pod drzewem lamparta stary Ndorobo kroił mięso, którego połcie piekły się już na drążkach wokół ogniska. W odległości pięćdziesięciu jardów stał młody moran z czerwoną twarzą, najwidoczniej świeżo pomalowaną ochrą, a przy nim mała pulchna dziewczynka, sięgająca mu zaledwie do pasa. Ubrana w długą skórzaną spódnicę, była poza tym naga. Na szyi miała barwny naszyjnik z czerwonych i niebieskich koralików, na nogach zwoje błyszczącego drutu… Drugi moran siedział w kucki przy ognisku. W lewej ręce miał kawał pieczeni, którą gryzł, krojąc równocześnie nożem trzymane w zębach mięso.
– Memsaab, to Ol-Pul wojowników! Uczta, na której spożywają mięso. Żaden człowiek z innego plemienia poza Ndorobo i żadna dorosła kobieta nie mogą się temu przypatrywać. Morani od razu by ich zabili. To straszliwe tabu. Hatari sana! Wielkie niebezpieczeństwo! Uchodźmy stąd szybko, upesi, uprsi! – szeptał Marmo”.   źródło opisu: Wydawnictwo "Śląsk", 1976 – z okładki źródło okładki: ze zbiorów użytkownika takisobiejac

Wydawnictwo:
Śląsk
tytuł oryginału:
Masai the Magnificent

data wydania:
sierpień 1976 (data przybliżona)

liczba stron:
176

słowa kluczowe:
Masajowie , Kenia , Afryka

kategoria:
popularnonaukowa

język:
polski